IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Feliks "Upadły"

Go down 
AutorWiadomość
Feliks



Liczba postów : 1
Pochodzenie : Nieznane
Wiek : 24

PisanieTemat: Feliks "Upadły"   Czw Paź 31, 2013 7:56 pm




Θ Feliks Θ


Θ  A K T U A L N E      Θ      D A N E  Θ

Miano: Feliks " Upadły"

Wiek: 24

Zajęcie: Wędrowiec

Wyznanie: Katolickie

Miejsce Zamieszkania: Pokój na pierwszym piętrzę w przydrożnej gospodzie w Księstwie Wrocławskim

Pochodzenie: Nieznane

Θ  Z      Θ      M A G I C Z N E J      Θ      K S I Ę G I  Θ

Mistrz: Rokita

Dar: Nekromanta

Wynagrodzenie Czartowskie: Poświecił, ostatniego brata ze swojej rodziny którego nie umiał zgładzić.
Θ  U S P O S O B I E N I E  Θ
 Cwany, arogancki, nieufny alkocholik. Na ogół miły facet, nie wygadany, woli bronić się pięscią niż słowem. Każde słowo bierze na poważnie, cięzko rozpoznaje mu się róznice między żartem a prawdą. Jest typem uwodziciela, kocha rudę dziewczyny. Ulubionym zajęciami prócz picia są bójki i popisywanie się przed innymi. Posiada w swoich oczach coś co budzi lęk. Sądzi że jest od wszystkich silniejszy, nawet że przerósł własnego misztrza.

Aparycja: Średniego wzrostu mężczyzna, długimi czarnymi włosami. Zielono-jasne puste oczy budzące lęk, lecz po wypiciu kilku kufli zaczynają nabierać wyraźnej ciemności. Nosi na sobie szary potargany płascz zwisajacy mu do kolan, który dostał od swojego Mistrza. Zawsze krótkim rzemykiem spina włosy w wysokiego kucyka który daję mu satysfakcję wyższośći. Brązowe spiętę grubym ćwiekowanym rzemieniem skórzane spodnie z szerokimi nogawkami wchodzą w cholewy wysokich czarnych butów zapinanymi na cztery paski i mającymi grubą podeszwę okutą po bokach małymi skrzącymi się czarnymi blaszkami. Gdy podróżuje wszystkie swoje rzeczy pakuje do plecakaa pozszywanego z różnych gatunków skóry. Na lewej ręce zawsze ma srebny pierścień z wyrytym zwiniętym w okrąg spiącym smokiem. Posiada dwie długię blizny idące mu od nadgastków do łokcia, nikt nie zna ich histori.


Θ  D Z I E J E  Θ

Historia: Mały, cały brudny, nie pamiętajacy swojego imienia, uciekł od swojej karawany gdy, tylko zauważył nadjeżdzajacych zamaskowanych jeźdzców, sam nie wiedział co robił. Jego ojciec wysoki rycerz kazał mu biec jak najdalej w stronę zachodzącego słońca. Tuż po tych słowach ciało ogromnego rycerza który kazał mu uciekać, upadło obok małego niebieskookiego, zapłakanego chłopca. I właśnie wtedy jego zmysły przeżycia wyraźnie krzykneły i kazały robić to większość. Biec, Biec jak najdalej.
Teraz leżał, trząść się z zimna, szlochał cicho. Nie uciekł daleko, miał zamiar przeczekać całą noc, niestety tak to już bywało z zamiarami że nigdy się one nie sprawdzały. Gdy przestał słyszeć śmiech rzezimieszków, poczuł coś złego. Nie był to strach to było jak ból. Ból który chce mu rozerwać czaszkę. Zmiezdrzyć płuca. Rozdeptać wszystkie organy jak jakąś pchłe. Ten ból nakazał mu wstać. Wyjść z ukrycia i spojrzeć jak w cieniu ognisk pośród, zabitych ludzi z karawany oraz rzezimieszków stoi wychodzony stary, zesiwiały mężczyzna. Ból kazał mu isć w jego stronę. Czuł zmiany, nie potrafił ich opisać... to przez ten ból, myślał. gdy wszedł na trakt, zauważył dopiero wtedy jak bardzo stojacy ponad trupami dziadek jest obskórnie ubrany. Jedyne co miał na sobię to szary potargany płascz i złoty pierścień z zawiniętym, spiącym smokiem. Jego zielone oczy wyglądały jakby płoneły tysiacami ogników,a wsród tych setek małych języczków ognia widać zamaskowane twarze zbirów. Staneli naprzeciwko siebie, mały niski, zapłakany niebieskooki chłopiec podniósł swoją okrągłą głowę i spojrzał w te piekielne oczy.

Gdy się obudził pamiętał tylko wspomnienie ciepła, radości, miłości wszystkich uczuć jakich był w stanie wymienić. Podniósł się powoli, wtedy zrozumiał że czegoś mu brakuje. Siedział sam w małym pokoju z jednym otwartym na oścież oknem. Przykryty szarym potarganym płasczem, znowu poczuł ciepłe łzy zbierające się w jego oczach. Nagle przez okno wleciał, kruk. Usiadł między nogami chłopca, a zieleń jego dziwnych oczu wydawała się małemu znajoma. Wtedy usłyszał donośńy głos, rozprzesztrzeniający sieod skroni do skroni.
~ Nie płacz juz. Otrzyj łzy, zapomnij o wszystkim, i nie bój się od dzisiaj niczego nie będziesz musiał sie bać.~ Nie wiedząc czemu, ufał temu ciepłemu i uczuciowemu głosowi który go pocieszał. ~ Od dziś Naliczam ci lata to od dziś będą cię zwali, to od dziś nie będziesz już się bał.~ Kruk zrobił parę podskoków i wydał głosny skrzek. ~ Ta mała ptaszyna zada ci ostatni nie wielki ból w twoim życiu. Dziabnie cię w palec, a ty dotkniesz głowy naszego przyjaciela.~ To się działo za szybko jak na jego nie doświadczony umysł, jak każde dziecko zrobił co mu kazano. Dziabnięcie prawie wogóle nie bolało, natomiast gdy tylko musnął krwią ptaka, ten w wybuchu pary zmienił się w zółty papier z dziwnym nie znanym pismem, pieczętowanym jego krwią. Zabolały go oczy, nawet się tym nie przejoł bo poczuł że w płasczu znajduję się jakiś okrągły przedmiot. Znalazł małą podszywaną kieszonkę a wniej srebny pierścień z wyrytym spiącym, zwiniętym smokiem. Uniósł go na wysokość swoich oczu.
Do dziś pamięta jak pierwszy raz ujrzał swoje nowe zielone oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Feliks "Upadły"
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» KALONA - DEMON PRZEDWIECZNY

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Tenebrae Perpetua... Gdzie są boży bojownicy? :: Kompedium ::  :: Czarownicy-
Skocz do: