IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Anna Magdalena Dagmara z domu Oleśnickich

Go down 
AutorWiadomość
Anna Oleśnicka

avatar

Liczba postów : 2
Pochodzenie : Oleśnica
Wiek : 23
Związek : Szuka swego księcia na białym koniu.

PisanieTemat: Anna Magdalena Dagmara z domu Oleśnickich   Sro Paź 23, 2013 3:56 pm


Θ Anna Oleśnicka Θ

Θ  A K T U A L N E      Θ      D A N E  Θ

Miano: Anna Magdalena Dagmara z domu Oleśnickich
młodsza siostra księcia Konrada Oleśnickiego, biskupa wrocławskiego
Przydomek: Anielka, Żywia, Ciasteczko - choć tego używają jedynie jej klienci
Wiek: Stara jak świat, choć ciało ma jedynie 23 wiosny.
Zajęcie: Wagabunda
Szlachcianka, uciekinierka, najsłodsza z kochanek, malująca koty na czarno i tłucząca lustra.
Wyznanie: Niegdyś katoliczka - dziś? Zgadnij.
Miejsce Zamieszkania: brak
Pochodzenie: Księstwo Oleśnickie


D Z I E C I Ę      Θ      O T C H Ł A N I
Nazwanie: Licho
Domena: Zaraza, nieszczęścia.
Zdolności:

    ~ Przynosi pecha obecnym wokół niej.
    ~ Może postarzyć wygląd swego ciała - przyjmuje wówczas postać staruchy z jednym okiem.
    ~ Zauroczenie (ludzie obojga płci czują do niej niewyjaśniony pociąg fizyczny - nawet najwięksi asceci. Lepiej działa w ciele młódki.)

Stosunek do braci i sióstr: Olewczy.

Θ  U S P O S O B I E N I E  Θ

Charakter:

    Zrazu wyda ci się młodym, rozchichotanym podlotkiem, lecz nie mógłbyś się gorzej mylić. Powierzchownie przypomina niedorosłą pannę, która korzysta z życia niczym wolna ladacznica, aczkolwiek to tylko marne wrażenie. W głębi swego jestestwa (gdyż duszą jej ducha nazwać nie można) jest sadystycznym, cieszącym się z nieszczęścia innych lichem. Nie przepędzisz jej - jest uparta jak osioł. Czyha tylko, by przyprawić ci złego, byś klął najgorszymi słowy na Boga.
    Uwielbia wykorzystywać innych - zwłaszcza mężczyzn, choć, jeśli idzie o przejęcie ciała, woli kobiety.

Aparycja:

    Widzisz ją, jak lekko mknie między uliczkami, niemal nie dotykając drobnymi stopkami bruku? Buty na cienkiej podeszwie, wiązane na rzemień pod kolanem, sprawiają iż nie słyszysz jej kroków. Spod cholewki wystają końce białych, wełnianych nogawiczek, skrywające zgrabne i silne nóżki. Zakrywa je powiewająca, cienka suknia w kolorze ciemnej zieleni, o szerokich klinach. Wyżej widać kibić wąską niczym młoda brzózka, piersi ma jak dwa jędrne jabłuszka w koszyczku z mocno sznurowanej lnianej, białej koszuli. Nad nimi ciemnieją dołeczki pod wystającymi obojczykami, wyżej bieli się łabędzia szyja. Wąska broda, miękkie, pełne, malinowe usta, mogące cuda czynić z człowiekiem, gdyż ich dotyk jest czasem niczym muśnięcie skrzydełek motyla, a czasem burzą mącącą pożądanie. Czerwienią się między słodkimi dołeczkami, które ukazują się, gdy dziewczyna się uśmiecha. A ten uśmiech powala wielu, uwierzcie na słowo. Drobny, lekko zadarty nosek dodaje jej figlarności dziecka, a szlacheckich rys dopełniają mocne kości policzkowe. A nad nimi...
    Oczy. Oczy, w których można się wręcz utopić. Duże, o migdałowym kształcie, okolone długimi rzęsami. Patrzy na Ciebie kasztanowymi źrenicami, w których można się zakochać od pierwszego spojrzenia. Jednak, gdy ją zdenerwujesz, ich barwa przypomina drogi kamień, przywożony przez kupców znad morza Bałtyckiego. Spojrzysz w nie i czujesz, że toniesz w tej bursztynowej niczym świeżop otchłani, po której skaczą piekielne ogniki. Jednak... jest w nich coś nieludzkiego, coś... drapieżnego, co odróżnia ją od innych wielce urodziwych panien. Cała jej piękna twarzyczka okolona jest złotymi, pszenicznymi puklami, zwykle splecionymi w kłos sięgający lędźwi. Acz gdy owy warkocz rozpuści, to mmm... Włosy jej niczym utkane z chmur, otulają swą miękkością, kiedy się nad tobą pochyla w miłosnym uścisku...
    Rzecz inaczej się ma, gdy zmienia się w staruchę. Wtedy jej nieskazitelne lico pokrywa się głębokimi zmarszczkami, a skóra staje się cienka niczym pergamin. Postura dumnej i wyniosłej panny zmienia się w niską, garbatą babę, natomiast jej piękne źrenice bledną, a jedna wręcz zanika - zwykle zakrywa to chustą.
    Czy stara czy młoda - jak każdy czart ma swoje znamię. Nie jest to blizna, pieprzyk czy insza inszość. Nie, ona upodobała sobie mały tatuaż przedstawiający krwistoczerwoną, kolczastą różę znajdujący się na pachwinie.


Θ  D Z I E J E  Θ

Historia:

    Wersja skrócona.
    Anna Oleśnicka urodziła się marcem roku pańskiego 1401, jako szóste dziecko księcia oleśnickiego Konrada III Starego i Guty z Frezerów herbu Alabanda, która zmarła w 1403, rodząc siódme dziecko - Jadwigę (zmarłą kilka dni po narodzinach). Wszyscy jej bracia otrzymali imię po ojcu - Konrad. Ale tylko najstarszy z nich będzie tu istotny.
    Dziewczyna, dorastając pośród braci, wyrobiła sobie zadziorny charakterek. Nie dawała sobą pomiatać.
    Mijały dni. Najstarszy Konrad wstąpił na ścieżkę duchowną, reszta porozjeżdżała się po okolicy, szukając nie wiadomo czego. Przygody, żony, skarbu - powodów było wiele. Jednakże istotnym jest, że na zamku pozostał jedynie stary Konrad III i kleryk Konrad IV - oczywiście wraz z dorastającą Anną.
    Konrad III Stary zmarł w roku pańskim 1412, tuż przed Wigilią. Rodzeństwo spędziło święta w żałobie. Zwierzchnictwo nad księstwem otrzymał najstarszy syn - już wtedy ksiądz kanonik Konrad IV.

    Szesnastoletnią Annę planowano wydać za Wilkomira, syna Wilkomira, pana na Wilczycach. Dziewczyna stanowczo się temu sprzeciwiała - chciała wyjść za mąż z miłości. Takie niewinne marzenie, którego jednak trzymała się jak tonący ostatniej deski. Jednak brat był nie ugięty - to małżeństwo przyłączyłoby ziemie wilczyckie do i tak już rozległych terenów Księstwa Oleśnickiego. I w ten sposób swego rodzaju przymierze pomiędzy rodzeństwem zostało rozerwane. Anna postanowiła sięgnąć do najgorszych i najmniej bezpiecznych środków.
    By zyskać wolność, podpisała z Lichem cyrograf. Niezrywalną umowę, dzięki której dostała, to co chciała, w zamian za pożądane przez diablicę ciało ludzie.
    Jednak czart nie byłby czartem, gdyby nie było w cyrografie haczyka. Kiedy Anna kończyła podpis zamaszystym ogonkiem, Licho wyrwała jej cyrograf i, spychając duszę dziewczyny w najciemniejszy zakamarek umysłu, sama zamieszkała w niej.
    Cóż... umowa dotrzymana, nieprawdaż?
    Diablica pod postacią staruchy uciekła z ziemi oleśnickiej. Wędrowała znów to tu, to tam, siejąc nieszczęście i zawiść do Boga wszędzie, gdzie przybyła. Anny szukano niemalże rok, jednak Licho dobrze się ukrywało. W końcu uznano ją za martwą, dzięki czemu diablica mogła powrócić na śląskie ziemie i przynosić pecha i rozpustę ludziom.  



    mroźne, listopadowe popołudnie roku pańskiego 1417 - korytarz w zamku Oleśnickich
    - Nie wyjdę za niego - stwierdziła Anna i złożyła ręce na piersiach - ani mi się śni.
    Konrad pufnął z niezadowoleniem i przewrócił oczami, po czym zmierzył swą siostrę zawistnym wzrokiem. Miała charakterek, nie ma co. Stawiała mu się w wielu sprawach, i za często jej odpuszczał. Teraz tak bardzo tego żałował.
    - Wyjdziesz. Tego chciał ojciec, tego chcą Wilczyccy, tego chcę ja. I tutaj nikogo nie obchodzi twój kaprys, siostrzyczko - stwierdził zimnym niczym wiatr za oknem głosem. Mierzyli się chwilę wzrokiem - kasztanowe źrenice przeciw lodowym studniom. W końcu Anna zmrużyła niebezpiecznie oczy, w których zatańczyły iskierki wściekłości.
    - Jeszcze postawię na swoim. Zobaczysz - wysyczała i pobiegła do swej komnaty. Ta kłótnia przelała czarę goryczy.
    Konrad jedynie prychnął i poszedł w przeciwną stronę. Miał dziś jeszcze liturgię do odprawienia, i musiał się do niej przygotować.

    tego samego dnia, godzina przed północą - komnata sypialniana Anny
    Służba już posnęła, kiedy na zimnej posadzce w komnacie Anna kończyła wysypywać popiołem heksagram. Na każdym z jego krańców zapaliła woskową, ziołową świecę. W powietrzu zapachniało tymiankiem i macierzanką. Pośrodku, w małym okręgu spał Miedziak - mały szczeniaczek Konrada. Tuż obok niego leżała kamionkowa, pusta misa. Dziewczyna, w samej halce, chwyciła mały sztylecik i weszła do kręgu. Uklękła przy psie i chwyciła go za kark. Nie obudził się, ziółka uspokajające dosypane do posiłku skutecznie go uśpiły. Chwilę zastanawiała się, co zrobić teraz. Diabły raczej nie mówią po polsku... Zmarszczyła brwi, po czym powiedziała drżącym głosem:
    - Venite nuntius meam igni vocant. Venis, qui conterat beatitudinem. Venis, scientes initio temporis. Offero tibi victima. Voco: venis! - przy ostatnim "venis" poderżnęła gardło szczeniakowi. Krew trysnęła jej na ręce, ubrudziła halkę i spłynęła do misy. Pies nawet nie pisnął, jedynie otworzył oko i spojrzał z wyrzutem na dziewczynę, tak, jak tylko psy potrafią. Anna przełknęła ślinę i odwróciła wzrok. Czuła gęstą, gorącą ciecz spływającą po jej ciele. Wokół była cisza. Nic szczególnego się nie stało.
    Naraz, coś skrzypnęło, jakby otwierające się wieko skrzyni. Zadrżała, po czym odwróciła się powoli. W blasku świec coś wylazło ze skrzyni i zbliżało się do siedzącej dziewczyny. Było drobne i niskie, jakby zgarbione. Gdy światło padło na jego twarz, dziewczyna wrzasnęła i przewróciła się, rozlewając krew z misy na kamienie. Była to bowiem twarz straszliwie wychudzonej kobiety, której kości niemalże wychodziły na wierzch. Oczy miała przesłonięte bielmem, włosy wisiały w strąkach. Była ubrana w podartą suknię niegdyś żółtawego koloru. Nie miała butów. Uśmiechnęła się upiornie i podeszła do dziewczyny.
    - Wezwałaś mnie, więc jestem, moja droga - wyszeptała uwodzicielsko, co dawało dość groteskowy efekt w połączeniu z jej ciałem - czegóż chcesz od pani nieszczęścia? Sławy? Czyjegoś upadku? A może... - zbliżyła twarz do jej twarzy i oblizała lubieżnie wyschnięte wargi długim językiem - potrzebujesz czegoś, co nakłoniłoby twego kochasia do porwania cię do jego łoża miast nudnej żony? Wystarczy jeden podpis, a wszystko, czego pragniesz, się spełni...
    Dziewczyna czuła mdlący zapach śmierci wydobywający się z ust diablicy. Coraz mniej się jej to wszystko podobało. Ale teraz... nie było odwrotu. Przełknęła ślinę, starając się nie oddychać tym odorem.
    - Tak, pani... Ja... - przymknęła oczy. Zacisnęła dłonie w pięści i stwierdziła ze zdecydowaniem - Chcę być wolna. Chcę przestać być maskotką w rękach ojca i brata - otworzyła oczy. Nie było w nich strachu, jedynie mocne postanowienie. Diablica uśmiechnęła się złowrogo i zaczęła krążyć wokół siedzącej nadal na podłodze dziewczyny, taksując ją wzrokiem. Zanurzyła palce w krwi rozlanej po kamieniach, spróbowała. Mruknęła z aprobatą. W końcu stanęła przed Anną, a zza gorsetu wyciągnęła zapisany w dziwnym języku zwój i czarne, krucze pióro. Przejrzała pobieżnie zapisany tam tekst, po czym przeniosła wzrok na dziewczynę.
    - Jest jeszcze jedna sprawa. Czym zamierzasz zapłacić? To, czego żądasz, ma wysoką cenę... - w białych oczach zalśniło pożądanie. Anna, nie zastanawiając się wiele, rzuciła:
    - Czego zapragniesz, pani! Zrobię wszystko, co rzekniesz!
    - Wstań - rozkazała nieznoszącym sprzeciwu tonem. Dziewczyna poczuła ukłucie strachu, jednak wstała. Poczuła przenikliwy chłód. Diablica podeszła no niej, uważnie obserwując. W końcu stanęła przed nią i uśmiechnęła się spróchniałymi zębiskami.
    - Nadasz się... A więc zapisuję, co następuje - rozwinęła cyrograf i zaczęła skrobać piórem po pergaminie, mrucząc pod nosem słowa - w zamian za dożywotnią wolność i odcięcie się od brata i ojca, ja, Anna Magdalena Dagmara z Oleśnickich, zarzekam się oddać swe ciało lichu.
    Dziewczyna zamarła.  



Θ  I N N E  Θ

Ciekawostki:

    ~ Lubi zarówno mężczyznom, jak i kobietom rozpustę czynić.
    ~ Jest posiadaczką czarującego głosu.
    ~ Nigdy nie pozostaje w jakimś miejscu dłużej niż na kilka dni.

Plotki: Powiadają, że jest najlepszą kochanką w obu księstwach. Wielu jej adoratorów zwraca uwagę na tatuaż, aczkolwiek wszyscy traktują to jako kaprys dziewczęcia. Mało kto poznaje w niej pannę Oleśnicką - męska (i część damskiej również) społeczność zna ją jako Żywię albo Anielkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pomurnik
Administrator
avatar

Liczba postów : 80
Pochodzenie : Nie chcesz wiedzieć.
Wiek : Stary jak świat a nawet bardziej.
Związek : Mistrz Gry.

PisanieTemat: Re: Anna Magdalena Dagmara z domu Oleśnickich   Sob Paź 26, 2013 3:40 pm

Akceptuję i nie zamykam.
Miłej gry Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Anna Magdalena Dagmara z domu Oleśnickich
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sonea Hastings
» Clarissa V. Jonson
» Regulamin Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart
» 009. Zakładanie rodzin i posiadanie dzieci
» Wielka historia i gesta domu Stark

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Tenebrae Perpetua... Gdzie są boży bojownicy? :: Kompedium ::  :: Czarty :: Anna Oleśnicka-
Skocz do: